Na cmentarzu moich nadziei
Wyrosły szare ciernie
Przygniotły moje zwłoki
Na cmentarzu moich nadziei
Złamały się wierzby śmiejące
Zburzyły spokój mojej duszy
Na cmentarzu moich nadziei
Suchy deszcz, spadł na mój grób
Zrobił błoto
Na cmentarzu moich nadziei
Pojawiła się jesień
Kasztany bombardują w płytę nagrobka -
- Odleciał biały kruk. . .
Na cmentarzu moich nadziei
Wypalił się znicz szczęścia
Postawiony przez moją
Rozbawioną rodzinkę
Na cmentarzu moich nadziei
Pod szarym piachem
I zwiędłymi kwiatkami
Słychać głośne bicie serca. . .
Pękła płyta nagrobka
Na cmentarzu moich nadziei
Czarne alejki wiją się niczym zaskrońce. . .
Na cmentarzu moich nadziei -
- Kiedy na nim odpocznę? !
Anielski orszak niech mą duszę przyjmie,
Uniesie z ziemi ku wyżynom nieba,
A pieśń zbawionych niech ją zaprowadzi,
Aż przed oblicze Boga
w lustrze obca twarz , Ty nie wyglądasz tak . . . kto? ? ? na niej wyryl smutek żal? ?
Ja biedak mam tylko marzenia, ściele je przed Twoimi stopami, idż lekko bo stapasz po marzeniach.
To powinieneś o mnie wiedzieć:
nie wiem/ kochanie jak jest w niebie , nie pytaj mnie nie wiem nie spotkałam jeszcze Ciebie/ nie wiem ; -/